świadectwa, polityka prywatności
Co usłyszałeś ode mnie za pośrednictwem wielu świadków, przekaż zasługującym na wiarę ludziom, którzy też będą zdolni nauczać i innych 2Tm 2,2

Andrzejkowy szoook!

Daniel Kondzielewski 15/12/07

Wielopokoleniowe imprezy odbywały się w naszym domu już niejednokrotnie, ale czegoś takiego, co miało miejsce tym razem, zupełnie się nie spodziewaliśmy!

Przygotowanie do tego wieczoru zapoczątkowała niewinna rozmowa, w której wyraziliśmy chęć do pobawienia się. Jednocześnie w naszym Domu Wspólnoty tymczasowo zamieszkał Radek z Warszawy, który zajmuje się uprawianiem tzw. wodzirejki.

Wydawałoby się, że wodzirej to już relikt przeszłości. Dziś przecież na parkietach rządzą DJ'e lub zespoły, które nierzadko jedynie odtwarzają muzykę udając tylko, że grają... Tymczasem, podczas naszych Andrzejek zrozumiałem czym jest zabawa z osobą napędzającą imprezę. Nie zdążyłem nawet dokończyć bigosu, gdy Radziu zaprosił nas na salę taneczną, aby oficjalnie rozpocząć zabawę. Czym? Polonezem! Dzięki temu pierwsze bariery naszej sztywności zostały swobodnie przełamane. Pomyślałem sobie: dobrze, jest fajnie, zaraz kończymy Poloneza i dokończę jedzenie...

Nic z tego! Pan wodzirej nie pozwolił nam opuścić sali. Nagle pojawił się w zielonej peruce, a w głośnikach zabrzmiała nowoczesna muzyka. Wszyscy obecni: dzieci, młodzież, starsza młodzież, dużo starsza młodzież i najstarsza młodzież (50-paro latkowie) wpatrywaliśmy się urzeczeni w roztańczonego wodzireja i spontanicznie naśladowaliśmy jego gesty, rewelacyjnie dopasowane do przebojów dyskotek. Nikt nawet nie śmiał przerwać tańczyć lub odejść na bok. Bo i po co? Doznawaliśmy czegoś tak niezwykłego i wspólnego, co rzadko doświadcza się nawet  w najbardziej wymyślnych animacjach kursów SNE.

Co jakiś czas Pan wodzirej zmieniał nakrycie głowy. Z czasem odkryliśmy, że oznacza to nową zabawę. Chyba najciekawszą ze wszystkich, była zabawa z wielkim kolorowym materiałem, który rozpostarliśmy na całej sali. Co tam się działo? Najlepiej oddadzą to fotografie. Dorośli na moment stali się znowu jak dzieci.

Tuż przed 24:00 muzyka nieco zwolniła, ale my nie przestaliśmy tańczyć. Przesuwaliśmy się rytmicznym krokiem wokół sali, stosując przy tym zmyślne kombinacje splotów rąk. To było przyjemne i poruszające zarazem.

O północy zainicjowaliśmy modlitwę uwielbienia, rozpoczynając w ten sposób Adwent - czas radosnego oczekiwania na przyjście Zbawiciela!

Teraz przed nami stoi kolejne wyzwanie – Bal Sylwestrowy. Ponieważ chcemy dać możliwość dobrej zabawy większemu gronu mieszkańców Gubina i okolic, tym razem zabawa sylwestrowa, odbędzie się w hali sportowej na terenie miejskiej szkoły. Jeśli masz ochotę, przyjedź - zapraszamy Cię! Pan Wodzirej gwarantuje niezapomnianą zabawę!