Co usłyszałeś ode mnie za pośrednictwem wielu świadków, przekaż zasługującym na wiarę ludziom, którzy też będą zdolni nauczać i innych2Tm 2,2
Dla uczących w szkołach i uczących się w szkołach w naszym województwie zaczął się czas ferii. Jak przeżyć go tak, żeby kiedy się skończy nie żałować, że minął jakoś tak nijak?
Zdjęcie obok zostało zrobione na początku stycznia tego roku - to skrzyżowanie dróg do Kuźnic - przez Jaworzynkę i Skupniów Upłaz. (Widoczność momentami była taka, że trudno było stwierdzić gdzie zaczyna się niebo, a kończy ziemia, w każdą stronę było biało.) Miałem wtedy okazję oderwać się trochę od tego co robię zazwyczaj i wyjechać na kilka dni do Zakopanego. To był naprawdę fajny czas. Trochę pochodziłem po górach, trochę pojeździłem na nartach. Wydawało mi się nawet, że z tym ostatnim radzę sobie całkiem nieźle (kilka dni jeźdizłem w Białce) do czasu kiedy nie wybrałem się na Kasprowy. Wejście było zamknięte, ale można było wjechać kolejką. Kiedy już dochodziłem do okienka usłyszałem komunikat, że nie ma już biletów powrotnych i wpuszczane będą tylko osoby z nartami. Jako wytrawny narciarz (he he) stwierdziłem - cóż to dla mnie - wróciłem po narty i jazda w góry. Pogoda była przepiękna. Kilkanście stopni poniżej zera, ale za to ani jednej chmurki - widoczność doskonała - to są te chwile, kiedy człowiekowi wydaje się, że dotyka nieba. No ale w końcu trzeba było jakoś trafić na dół. Na Kasprowym dowiedziałm się, że to najtrudniejsza trasa narciarska w Tatrach - no cóż - raz kozie śmierć. Robiąc ogrmne zakosy (na końcu każdego rzucałem się w śnieg żeby wyhamować) jakimś cudem cały zjechałem do Hali Gąsienicowej. Myślałem, że ten zjazd nigdy się nie skończy. Dalej było już z górki (chociaż kawałek z nartami na plecach trzeba było podejść pod górkę). Ostatni kawałek to już stosunkowo łatwy zjazd (byłby taki, gdyby nie fakt, że zrobiło się ciemno :-) ). Jak to jest, że chociaż wtedy zmachałem sie najbardziej i też momentami poważnie przestraszyłem to właśnie tamten dzień był najlepszym dniem mojego urlopu???
Początkowo w czasie ferii też marzyłem o takim wyjeździe, ale niestety bardzo przyziemne motywy zatrzymały mnie na miejscu. Czy da się tu odpocząć? Dzisiaj odkryłem, że tak. Wprawdzie nie jestem w górach, ale śniegu i u nas dostatek - można go naprawdę fajnie wykorzystać. Jak? Nie ma tu zbyt wysokich górek, ani wyciągów - trudno więc mysleć o nartach. Jest za to las. Mam rower. Czego więcej trzeba? Leżałem dzisiaj tak samo często jak zjeżdżając z Kasprowego. Zmęczony po przejechaniu ok. 30 km wróciłem bardziej niż z nart. Wszystko musi schnąć podobnie jak po górskich eskapadach. Czego więcej mi trzeba, żeby odpocząć? Co jest w naturze faceta, że żeby odpocząć musi się zmęczyć? Jako próbę poszukiwania odpowiedzi polecam już po zmęczeniu ksiązki Johna Eldredge'a. Po wyjeździe na narty, wycieczce w góry, wykańczającej jeździe rowerem już wieczorem przy płonącym kominku - czego trzeba więcej by nabrać sił do dalszej pracy?
Jeśli odkryłeś jakiś inny dobry sposób na spędzenie zimowego odpoczynku, który da się zastosować napisz -t.matyjaszczyk@tymoteusz.org.pl - może zrobimy z tego jakiś przewodnik?
Jeśli to dla Ciebie czas odpoczynku - życzę byś przeżył go jak najintensywniej, jeśli czas pracy - no cóż - kiedyś i TY odpoczniesz. Cierpliwości.