Tylko będąc osobiście na spotkaniu ekipy PJ, mogłem poczuć atmosferę jedności, radości i prawdziwej wspólnoty - czy jestem w stanie to opisać?
Zdaję sobie sprawę, że pojawią się w tym miejscu jeszcze inne teksty podsumowujące spotkanie ekipy PJ, które odbyło się w Gubinie od 10 do 12 października. Ale jestem pod takim wrażeniem tego spotkania, że muszę napisać kilka nieudolnych słów.
Przede wszystkim nie było to żadne spotkanie robocze z intensywną pracą od rana – do rana (jak to na PJ bywa), ale był to czas przebywania ze sobą, rozmawiania, sportowej rywalizacji, dziecinnej wręcz zabawy (czy znacie grę w Małża?) i patrzenia sobie w oczy (dosłownie!). I był to także czas kiełbasy, czegoś do kiełbasy (keczup), ogniska i czegoś do ogniska (śpiewy i wygłupy).
Nie myślcie sobie jednak, że zmarnowaliśmy trzy dni! Pomiędzy wygłupami podsumowaliśmy to co było, zaplanowaliśmy, co będzie i przypomnieliśmy sobie co najważniejsze. A właściwie Kto Najważniejszy – bo z Chrystusem Zmartwychwstałym też się osobiście spotkaliśmy, mówiąc Mu o naszych troskach, radościach, bolączkach i planach. A Pan odpowiadał, jak zawsze gdy się do Niego przychodzi w pokorze serca…
Pozdrawiam wszystkich obecnych na spotkaniu, a także tych, bez których Przystanek Jezus nigdy by nie zaistniał…
Krzysztof Irisik