Online 4 osoby, odsłon: 261660
m e n u start czytania  o nas kontakt intencje muza grafika misja ksiega linki radio warsztat
Uwaga: Oglądasz archiwalną stronę Przystanku Jezus na rok 2008. Aktualna strona dostępna jest pod adresem: http://www.przystanekJezus.pl.
h i s t o r i a 2007 2006 2005 2004 2003 2002 2001 2000 1999
i n t e n c j e marta Jacek Jan ania Kamil Małgosia x. Krystyna  +
Zdjęcie dnia

zapisz się do naszego
newslettera


na skróty
+ dodaj intencję modlitewną…
+ dodaj wpis do księgi gości


napisz do nas
webmaster


Adresy do naszych
banerów - pomóż nam dotrzeć do wielu



Renovabis


autor:ks. Artur wiadomość dodana: 2008-10-28 22:41   (wywietleń: 1404)

Boży MAXYMALIŚCI - Francja cz. II

W Jego życiu odbiła się Dobra Nowina. Nie dał się zdmuchnąć przeciwnościom losu. A Ten który Go wybrał nie osłonił go, ale pozwolił spalić się do końca...

Człowiek któremu nic się nie udało !!!

 

Bł. Charles (Karol) de Foucauld (ur. 15 września 1858 w Strasburgu, zm. 1 grudnia 1916 w Tamanrasset w Algierii), francuski zakonnik i misjonarz, eremita przebywający przez wiele lat wśród muzułmańskich Tuaregów.

Pochodził z katolickiej rodziny arystokratycznej, ale w młodości odszedł od wiary. Po ukończeniu szkoły oficerskiej Saint-Cyr odbywał służbę wojskową w Oranie. Jednak zrezygnował z kariery wojskowej i udał się w podróż do Maroka jako odkrywca. Odzyskał wiarę i wstąpił w 1890 roku do zakonu trapistów jako Maria Alberyk. W roku 1897 opuścił zakon i udał się do Ziemi Świętej, prowadził życie w klasztorze. W 1901 roku przyjął święcenia kapłańskie i osiedlił się na pustelni w Algierii. Działał wśród Tuaregów, był także duszpasterzem we francuskich garnizonach w Afryce. Żył w założonej przez siebie stacji misyjnej w Tamanrasset. Swoją pustelnię założył pośród skał Assekrem.

Jego działalnością było stworzenie słownika tuaresko-francuskiego, przełożenie Ewangelii na język tuareski, a także poezji tuareskiej.

Zginął w 1916 roku zastrzelony przez członka muzułmańskiej sekty

W Strasburgu na ogromnym gmachu wiszą dwie tablice. Napis na pierwszej głosi: „Tu wznosił się dom, gdzie 15 września 1858 roku narodził się Ojciec de Foucauld, dawny oficer kawalerii, badacz Maroka, zdradziecko zamordowany przez Senussów 1 grudnia 1916”. Na drugiej napisano: „W tym domu po raz pierwszy rozbrzmiał hymn Marsylianka ułożony dla armii przez Rougeta de Lisle w 1792 roku”.

Już na samym początku Karol przegrywa konkurencję z hymnem państwowym. I chyba tak ułożyło się jego cale życie. Po ludzku nic nie osiągnął nic mu się nie udało.

„Ziarno umiera, nie przynosząc owocu. Ja, który tylko potrafię marzyć, niczego w życiu nie osiągnąłem” – napisał.

Jego marzenia owoce jego pracy i jego modlitw widać dopiero po śmieci.

Powstało wiele małych wspólnot zafascynowanych drogą, którą szczegółowo opisał. Mali Bracia i Małe Siostry Jezusa adorują Boga na całym świecie, odnajdując Jego blask w najbłahszych sytuacjach dnia. Ich pustelniami są często wysokie mieszkalne bloki, na adorację jeżdżą windami, a zamiast podmuchu pustynnego wiatru ich twarze muskają spaliny samochodów. Nie zmieniło się tylko jedno: jak Karol de Foucauld szeptają: „Ojcze, powierzam się Tobie, uczyń ze mną, co zechcesz. Cokolwiek uczynisz ze mną, dziękuję Ci. Jestem gotów na wszystko, przyjmuję wszystko”.

Jego droga do Boga wiedzie przez Maroko kraj muzułmański. Jak sam powie chciał nawet zostać muzułmaninem.

Obraz muzułmanów padających na kolana, by na kolorowych dywanikach oddać cześć Bogu, obudziło u niego pytanie: „Czyżby On istniał?”

Zaczyna uczyć się arabskiego, czyta Koran.

Po powrocie do Francji czuje się rozdarty, pusty. Nie może w sobie dostrzec żadnych znaków Żyjącego, ale tez nie może obok niego przejść obojętnie.

Zaczął chodzić do Kościoła ale jak sam napisze ,,…bez wiary, ale tylko tam czułem się dobrze i spędzałem długie godziny, powtarzając dziwną modlitwę »Mój Boże, jeśli istniejesz, daj się poznać!«”

Październik 1886 roku okazuje się przełomowy dla Karola;

Po długiej rozmowie z ks. Huvelin przystępuje do sakramentu Pokuty i Eucharystii i wychodzi z kościoła jako inny człowiek.

Nowej religii oddaje się cały;

Odbywa pielgrzymkę konno do Ziemi Świętej.

W głowie Karola rodzi się szalony pomysł: będzie żył jak On. Schowany, ukryty przed wzrokiem ciekawskich, służąc najbardziej odrzuconym. „Nie chcę przejechać przez moje życie w pierwszej klasie, podczas gdy Ten, którego kocham przebył je w ostatniej”

Wyjeżdża do Syrii do małego klasztoru z 20 mnichami żyjącymi w krytych słomą domkach z desek i gliny i sześć godzin dziennie modlących się i pracujących.

Współbracia natychmiast poznają jego radykalność, to że chce żyć jak Mesjasz.

Po kilku latach zamieszka samotnie na pustyni. Na początku mieszka w Nazarecie. Przebiera się w proste robocze ubranie, podaje się za służącego. Siostry zakonne dyskretnie obserwują dziwaka: przychodzi i cały dzień spędza na modlitwie w małej kapliczce klasztoru. Domyślająca się jego przeszłości przeorysza podejmuje ryzyko: zatrudnia go jako ogrodnika. Karol śpi na deskach, pod głowę podkłada kamień. Mimo to pisze, że czuje się jak „pączek w maśle”. Wraca na krótko do Francji, ale w jego głowie już na dobre gości myśl: resztę życia spędzi na pustyni. Pod przeraźliwie prażącym słońcem, przy pięćdziesięciu stopniach w cieniu, będzie wiódł ukryte życie Mistrza z Nazaretu. Nie będzie Go głosił słowami, lecz życiem. Otoczony rozpalonym piachem i kamieniami.

Odtąd całe jego życie będzie związane z Sahara.

„Boże mój, polecam Ci z całej duszy ich nawrócenie. Ofiaruję Ci za nich moje życie, za nawrócenie Maroka, za ludy Sahary, za wszystkich niewiernych”

„Odrzuć ducha podboju, który jest bardzo daleki od sposobu działania i mówienia Jezusa. Duch walczący jest w tych, co nie są chrześcijanami lub są złymi chrześcijanami i tylko widzą nieprzyjaciół, których należy zwalczać”

„Chcę prowadzić w krajach niechrześcijańskich ciche życie Jezusa w Nazarecie”

Przemierza setki kilometrów pustyni, jada dziennie trzy daktyle popijane mlekiem, mieszka w trzcinowych szałasach. Chce skupić wokół siebie braci, którzy porwani ideałem ubóstwa zamieszkają z nim na pustyni, siedząc w ciszy przed Panem. Narzucana przez siebie tak surowa dyscyplina, powoduje że nikt nie ma odwagi przyłączyć się do niego. Karol pozostaje sam jak palec. Palec, który nieustannie wskazuje na niebo.

Zostaje zamordowany z rak 15 letniego chłopaka.

Po strzale jego wyhaftowane serce z napisem: Jesus-Caritas’’ wypełni się prawdziwą krwią.

W dzisiejszym świecie pełnym problemów ekonomicznych, finansowych, moralnych w świecie często pesymistycznym, ten kto głosi Dobrą Nowinę musi być człowiekiem wiary, człowiekiem, który znalazł w Chrystusie prawdziwą nadzieję.

Niewątpliwie bł. Charles de Foucauld znalazł w Chrystusie prawdziwą nadzieję. Przez swoja wiarę w Jezusa z Nazaretu Charles dał się uformować przez swojego Mistrza.

Świętość była wpisana w jego codzienność.

I z naszego życia Pan Bóg chce zrobić też historię świętości.

ks. Grzegorz Herman (Francja)





<<< poprzednia wiadomość^ wróć do listy ^
tu buduje GEDEON GROUP 2008

web stats stat24.com